wtorek, 31 grudnia 2013

Smutne ;c





Zachorowała na białaczkę.Żyliśmy normalnie.Tak mi się wydawało.Pocałowałem ją w czoło gdy wychodziłem z domu a ona się tak pięknie uśmiechnęła głaszcząc mnie po głowie.Gdybym tylko wiedział , że widze ją taką ostatni raz.miała biały wełniany sweter , rozpuszczone blond włosy , piekne niebieskie oczy.Zgrabne nogi a na nich czarne zakolanówki.Zawsze sprawdzała czy na szyi nosze obraczkę którą kupiła mi na urodziny , wygrawerowała tam nasze inicjały i koniczynę.Gdy wróciłem do domu , brała prysznic.Położyłem na stole kwiaty które jej kupiłem by zrobić jej mały prezent.Kupiłem też jedzenie na wynos byśmy coś zjedli , nie wychodziła długo więc zapukałem by jej powiedzieć , żeby wychodziła bo wystygnie nam kolacja. Pociągnąłem za klamke , odziwo się nie zamknęła , krzyknąłem " kochanie wchodze" a ona leżała w wannie , bezwładna , woda była cała we krwi.Podszedłem do niej , zacząłem krzyczeć , klepać ją po twarzy żeby się ocknęła , ona nie żyła.Ręce miała całe pocięte.Wyjąłem ją z wody , zaniosłem na łózko&zacząłem ją reanimować.Kazałam jej się budzić! Byłem w szoku&moje ręce były w jej krwi..z  jej włosów kapała woda.Wyglądała jakby zmęczona zasnęła. Trzymałem ją , przytulałem , głaskałem jej włosy.Była zimna , tak siedziałem dłuższą chwile z nią , zagubiłem się w myślach.Czułem jakby po prostu zasnęła w moich ramionach przy włączonym telewizorze. Okryłem ją i zadzwoniłem po kogo trzeba.Z biegiem czasu jak siedzisz przy grobie , zdejmujesz z grobu liście czy ścierasz snieg&dochodzi do Ciebie że już nigdy  się do siebie nie uśmiechniecie , nie dotkniecie.Nikt nie poprawi Ci szalika przed wyjściem czy nie kopnie w tyłek przed ciężkim dniem.Wchodzisz rzucasz papiery w kąt razem z kluczami , wkładasz do zleewu ten jeden kubek po porannej kawie i odkładasz na polkę to wspólne zdjęcie.Wracasz do listu który zostawiła na nocnym stoliku przepraszając mnie , błagając o zrozumienie , że litość , lekarze , szpital tu nic nie pomogą przy tak zaawansowanej chorobie , że nie chciała bym widział jak powoli odchodzi.Ja tego nie zrozumiem i na pewno nie do konca jej to wybacze.Nie zapomne gdy spuszczałem z wanny wode z jej krwią , jak scierałem z podłogi wode , jak wyrzucałem to jedzenie , jak płakałem jak dziecko...jak już zamykali trumne i ostatni raz dotknąłem jej dłoni.To jest taka pustka jak możesz tylko iść na ten cmentarz i patrzeć na złote litery , na krzyż ,kwiaty.. jakbyś chciał się przytulić ale tylko do niej , tylko jej słuchać .Za każdym razem jak wychodze z domu sprawdzam czy mam łańcuszek od niej i mówie na głos " mam go kochanie" , zapalam świece przy naszych zdjęciach i zasypiam patrząc na Twój uśmiech na zdjęciu.


czwartek, 22 sierpnia 2013

Prawdziwe życie.

Śmiercią jest odejście energii, zwanej duszą od ciała a potem reinkarnacja - cykl śmierci i ponownych narodzin dusz ciągnie się aż do przerwania. Jakkolwiek nie można bezpośrednio sterować tym procesem przechodzenia do następnego wcielenia, o jego kierunku decyduje indywidualna karma oraz pragnienia danej duszy. Stąd poprawianie własnej karmy poprzez dobre, zgodne z dharmą uczynki skutkuje wcieleniem się po śmierci w lepszy byt, zaś pogarszanie własnej karmy powoduje wcielenie się w gorszy byt. Pustość istnienia zjawisk i prawo karmy czyli "dług" dobrych lub złych czynów, które nagromadziła sobie dana dusza podczas wcześniejszego lub obecnego wcielenia, wyrabiamy je naszymi czynami za życia. Jeżeli karma jest dobra, kolejne wcielenie duszy nastąpi w wyższej kaście, natomiast gdy karma jest zła wcielenie będzie w kaście niższej. Cierpienie zawsze spowodowane jest złą karmą. Szczęście spowodowane jest tym ile daliśmy od siebie, jego wielkość jest różna. Ile dajesz od siebie, tyle otrzymujesz od życia, dlatego też nie ma przypadków, wszystko ma swoją przyczynę. Wszelkie psychiczne cierpienie jest efektem niewłaściwego (zwykle dualistycznego i oceniającego) widzenia świata. Aby żyć naprawdę, trzeba najpierw zobaczyć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, doszukując się prawdy w szczegółach, sensu w naszych własnych wypowiedziach i czynach.. Chęć pomocy innym doprowadza do odkrycia prawdziwej natury wszystkiego naszej natury. Jest ona tak piękna, że zwykłe przyjemności tego świata są przy niej tylko bladym w dodatku odwróconym odbiciem. oświeceniem nie da się nikogo obdarować i nie da się wyzwolić od cierpienia ludzi, którzy tak naprawdę tego sobie nie życzą. My nazbyt często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że cierpimy to uczucie, bowiem tak mocno zintegrowane jest z naszą naturą, że zauważamy go dopiero, gdy jego intensywność wzrasta ponad akceptowany przez nas poziom. Oświecony jednak zna naturę wszystkich istot, wie, że jedynym sposobem jest nauka, cierpliwe objaśnianie krok po kroku prawdziwej natury życia i świata. Nic Nic nie osiągniesz przez nakazy, zakazy lub wiarę, którą zawsze można podważyć, tylko, bowiem my sami, dzięki wewnętrznemu przekonaniu i chęci dokonania zmian możemy działać i osiągnąć wyzwolenie.

Cierpienie: "Szlachetna prawda o cierpieniu: narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem; smutek, lament, ból, zmartwienie, i rozpacz są cierpieniem; połączenie z nielubianym jest cierpieniem; rozłąka z lubianym jest cierpieniem; nie otrzymanie pożądanego jest cierpieniem. Krótko mówiąc, pięć skupień lgnięcia jest cierpieniem."

Jednym słowem, całe życie, bytowanie empiryczne jest w sumie bolesnym doświadczeniem.